Znad Wierzbaka do Własnej Kwatery

czyli: klonie mój małomówny klonie jakże cię przed roślinożercami ochronić. Miała być elegia a jest hymn dziurawy –  Ty ze swoim słowem to wszystko naprawisz / JBZ od AB i RMB/… 

 

Radosław Marcin Bartz w BUKINIŚCIE

     Wczoraj w Antykwariacie BUKINISTA odbył się drugi wieczór poetycki z prowadzonego przez Martynę Załecką cyklu „Co mi w duszy gra”. Bohaterem wieczoru był członek poznańskiego oddziału Związku Literatów Polskich, Radosław Marcin Bartz.

Początkowo Martyna była nieco stremowana i tematy rozmowy trochę jej się rozmywały, lecz po chwili spotkanie nabrało tempa.

W nastrojowej atmosferze wybrzmiały nowe, niepublikowane jeszcze wiersze poety. Znam wcześniejsze książki Radosława i muszę powiedzieć, że te czytane wczoraj wiersze bardzo różnią się od jego poprzednich utworów. Zawsze lubiłam i ceniłam poezję Bartza, wiem że to świetny poeta, ale wczorajsze wiersze dosłownie „wbiły mnie w fotel”. Zresztą nie tylko mnie, w ten sam sposób odbierała je większość publiczności. Wiersze okazały się jeszcze głębsze, bardziej nasycone emocjami, i, co nie zdarzało się wcześniej u tego autora, bardziej osobiste. Po przeczytaniu przez poetę przejmującego utworu „Niepoetycko” w sali na długą chwilę zapadła pełna wzruszenia i zadumy cisza. Gdy słuchacze otrząsnęli się z wrażenia, wywiązała się gorąca dyskusja pomiędzy widownią i autorem.

 To był naprawdę bardzo ciekawy wieczór.

A wiersze Radosława Marcina Bartza, które poeta wczoraj zaprezentował, zasługują na najwyższe uznanie.

Kalina Izabela Zioła