Maki na polu i kry lodowe obłok ( cumulus), szarpie na głowę, kule ( śniegowe?), zdarte chodaki, klucz, już bez zamka, stare odznaki. Róże – te białe, kolor korali i drut kolczasty, fala po fali. Szare mundury z plamą czerwieni, jodły i lipa, gryka się bieli. I liście buku, biały pień brzozy konie, okienko i wozy, wozy… Wozy na Sybir, wozy na zachód skrwawione stopy, noc pełna strachu. Mury dokoła i mury wewnątrz, dzielni ułani, podejdź panienko. Strażnik przy bramie, czerwone ręce wszystko zmieszane z wszystkim. I więcej. Więcej przelanej, więcej straconej. Norwid, fortepian, niskie ukłony. Raz z grozy zimniej, raz w ogniu cieplej. A my? W podróży do Niepodległej.