„Szczęście” na Ławeczce Literackiej

O Ławeczce w grudniowym botaniku

 Może wydawać się to dziwne, ale niewielu naszych uznanych poetów pisało o szczęściu. Szukając materiałów na grudniową Ławeczkę Literacką, której motywem przewodnim było właśnie owo uczucie szczególnego zadowolenia, znalazłam zaledwie kilka utworów do wyrecytowania przez nasze „najlepsze głosy”: Zygmunta Dekierta, Andrzeja Szmala, Jolantę Urban i Amelię Zawarty. Natomiast nie zawiedli ci, którzy w szare i mgliste popołudnie zdecydowali się wziąć udział w spotkaniu, żeby zaprezentować własne, mówiące o szczęściu, utwory. Wystrój sali był już oczywiście świąteczny, ale nie chciałam przedobrzyć strofami, wszak ciągle jeszcze trwa Adwent, piękny czas oczekiwania w zadumie i refleksji… Znalazł się co prawda (ale tylko jeden) anioł – zwiastun szczęścia, malowany na płótnie, oprawionym i postawionym na małej sztaludze. Dla podkreślenia tematu Ławeczki przyniósł go prof. Lech Szajdak, dodając, nie bez dumy, iż pierwszym właścicielem malunku był Edward Stachura. Tym sposobem niejako patronował nam poeta, który w swoim metaforycznym świecie balansował pomiędzy sacrum a profanum, o samym szczęściu jednak prawdopodobnie pisał niewiele. Usłyszeliśmy za to wiersze tematyczne autorstwa takich mistrzów, jak Krzysztof Kamil Baczyński, Konstanty Ildefons Gałczyński, Czesław Miłosz, Julian Tuwim, Wisława Szymborska. Postanowiłam też przytoczyć myśli o szczęściu znanych autorytetów. I tak, Albert Schweitzer twierdził: „Szczęście jest tym, co łączy nas z innymi. To, że możemy podzielić się nim z innymi sprawia, że jest ono jeszcze większe”. Marcel Proust z kolei uważał, że „Poszukiwanie szczęścia dla niego samego nie daje nam nic poza znudzeniem, ponieważ szczęście można znaleźć, szukając czegoś zupełnie innego”. Bolesław Brus radził: „Nie myślcie o szczęściu. Jeżeli przyjdzie, zrobi wam niespodziankę, jeśli nie przyjdzie, nie sprawi wam zawodu”. Natomiast  Ernest Hemingway wyraził się nieco humorystycznie: „Szczęście to po prostu dobre zdrowie i zła pamięć.” Zabrakło nam czterech pojęć o szczęściu, zdefiniowanych przez filozofa, Władysława Tatarkiewicza, określających szczęście jako trwałe zadowolenie z całego życia, jako chwilę radości, jako sukces, i jako stan obiektywnie dobry. Ale tym tropem podążył jeden z uczestników spotkania, wyrażając pogląd, iż uczucie szczęścia może wypływać np. z afirmacji pracy na roli. Powołał się przy tym na słynny poemat Wergiliusza „Georgiki”, nawiązując do „Minitraktatu o skopywaniu grządek”, którego autorem jest twórca współczesny, nasz kolega, eseista z Wrocławia, Dariusz Pawlicki.

Nie zabrakło również aforyzmów, a więc lżejszej formy literackiej, które czytali na głos wszyscy chętni (nigdy ich nie brakuje). Wcześniej rozdałam owe cytaty wydrukowane na paskach papieru, przy czym niektórzy uczestnicy rozwijali temat w oparciu o własne przemyślenia, jak uczynił też nasz prezes, Paweł Kuszczyński W ten sposób unikamy na Ławeczce biernego siedzenia, co  pozwala nam przetrwać bez znużenia dwie godziny, a czasem dłużej.   

Odnieśliśmy się oczywiście do symboliki szczęścia, występującej w kulturze Wschodu (Chiny, Indie, starożytny Egipt), gdzie kolor czerwony stosowano jako amulet, chroniący przed złym okiem, złoty – był kolorem władzy i bogactwa, żaba symbolizowała obfitość i pomyślność, złota rybka – dobrobyt, indyjskie drzewko bonsai, zapewniało wzrost, stabilność i harmonię, słoń – dobrobyt a skarabeusz szczęście i ochronę. Nawiązaliśmy i do rodzimej symboliki szczęścia, a przy okazji można było przewietrzyć własną pamięć i uśmiechnąć się na przywołanie czterolistnej koniczynki, podkowy, bociana, biedronki, guzika kominiarza, czy kciuka zaciskanego na szczęście. Sentencją, która najbardziej przypadła wszystkim do gustu, była: „Szczęście to harmonia między tym, co myślisz, co mówisz i co robisz”.

     Tym razem nasi młodzi wykonawcy z Zespołu Szkół Muzycznych nie przeplatali grą, jak zwykle, prezentowanych przez nas wierszy, gdyż właśnie w tę adwentową niedzielę czekały ich jeszcze próby, przesłuchania muzyczne i koncerty. Ale nie zawiedli nas i w pierwszej części spotkania zaprezentowali non stop sześć utworów muzycznych i dwa wokalne. Wystąpili: gitarzysta Augustyn Drozdowicz oraz kwartet dęty: Jadwiga Żurawska  – flet, Maria Orłowska – flet, Konrad Żurek – klarnet i Lena Stanisławska – fagot. Muzyczny występ zwieńczył Dima Taranovicz, brawurowo śpiewając barytonem „Toast Orłowskiego” z opery „Zemsta Nietoperza” Johanna Straussa i piosenkę jazzową Michaela Buble „Holly Jolly Christmas”.

Obecna wśród nas dyrektor Ogrodu Botanicznego, Justyna Willand Szymańska /na zdjęciu powyżej/ skierowała kilka ciepłych słów pod adresem licznych uczestników Ławeczki, jak i samej formy spotkania. Obdarowała też wszystkich obecnych na sali publikacją, wydaną z okazji przypadającej w tym roku 100 rocznicy założenia Ogrodu. Periodyk ma charakter przewodnika po tym pięknym obiekcie, zawiera mnóstwo barwnych zdjęć w różnych porach roku i z pewnością będzie miłym prezentem pod choinkę. Aby jeszcze bardziej podkreślić nadchodzący świąteczny czas, pracownicy botanika przygotowali specjalnie dla nas „górę” ściętej jemioły. Wychodząc z sali, każdy mógł jej wziąć do domu, ile dusza zapragnie.

Relację tę niech zakończy złota myśl: „Szczęśliwy człowiek to taki, który nie pragnie tego, czego nie ma”.

Maria Magdalena Pocgaj