albowiem poeci odchodzą lecz pozostawiają po sobie rzeczy w słowach. Czas wtedy zatrzymuje się na wiele lat, a nawet wieków, pokoleniami twórczość poety się toczy i nigdy nie wiadomo, kto i kiedy coś nowego w tej twórczości odkryje. Taka jest kolej rzeczy i taka jest moc poezji, najlepsze to antidotum na destrukcyjne działanie czasu.
W podwojach Biblioteki Raczyńskich stawili się na poetycki apel, koleżanki, koledzy Heleny Gordziej /1928-2023/ sympatycy jej twórczości, czytelnicy królowej sztuk wszelakich.
Wizerunek poetki i jej ulubiona maskotka przy płonącym zniczu wniosły nastrój głębokiej zadumy. Wobec dorobku Helenki trzeba pochylić czoła i przywoływać w pamięci fragmenty kontaktów z przeszłości, a to przecież kilka dekad i setki zdarzeń w różnych okolicznościach. Miejsca i małe i duże, osobowości i jednostki, które znalazły się na jej drodze, i ci którzy odeszli wcześniej, a także my pozostali, przekazujący młodszym pokoleniom wiedzę i doświadczenie wyniosłe z lirycznej niwy.
Wczoraj zapaliłem znicz, i napisałem wiersz, ku pamięci zmarłych poetów.
JBZ
***
Dzisiaj się pozbierałem.
na jak długo. Ogień dogasa
odpływa woda, cichnie
wiatr. Tylko pamięć trwa
w tym samym miejscu,
mimo że krew, mimo że
serce coraz wolniejsze,
a nogi tą samą drogą
prowadzą, tam gdzie czas
zastygł w kamieniu, tam
gdzie trwa wieczna noc.
Każdego ranka koniec
dnia, każdego wieczoru
płonie wieczna lampka,
każdej nocy dzień, nie
może pozbyć się południa,
każde wszystko traci twarz.
przy stole wspomnień

Zbigniew Gordziej wieloletni prezes Oddziału ZLP w Poznaniu

Niestrudzony lektor, interpretator poezji Zygmunt Dekiert