CZAS bezosobowy bohater w rozważaniach Zofii Grabowskiej-Andrijew

 

W piątkowe popołudnie sala widowiskowa Biblioteki Publicznej w Chodzieży wypełniła się do ostatniego miejsca.  Przybyli przedstawiciele kilku pokoleń uczniów Pisarki, znajomi, wielbiciele jej talentu, oraz czytelnicy – w przekroju kilku pokoleń – mieszkańcy Chodzieży i Piły, Margonina, Budzynia i Ujścia. W atmosferze powagi wysłuchaliśmy fragmentów szkiców z ust autorki, jej odpowiedzi na pytania zadawane z sali, było dużo wspomnień, bowiem miasto Chodzież chlubi się swoimi tradycjami, także z dziedziny literatury:  Zofia Grabowska-Andrijew należy do najwybitniejszych współczesnych eseistek w kraju, jest historykiem literatury i przede wszystkim pedagogiem, nauczycielką powszechnie szanowaną. Trzeba też wspomnieć o Tadeuszu Siejaku, autorze powieści: Próba, Oficer, Pustynia i Dezerter. Inżynierze z zawodu, który w latach 70-tych ub. stulecia opracował wiele konstrukcji silników dla Zakładów HCP w Poznaniu. Żona pisarza z łezką w oku przypomniała mi kilka znaczących faktów z życiorysu Tadeusza. Przypomnę, że pracowałem wtedy w Zakładowym Ośrodku Przetwarzania Informacji, mieszczącym się w kamienicy przy wejściu do W-9, fabryki Lokomotyw HCP, więc niejednokrotnie spotykałem Tadeusza na biurze przepustek do Zakładu.   Tak więc Zosia sprawiła, że mogłem się spotkać z ciekawymi ludźmi, i wrócić do czasów tak bardzo już odległych.

Wracałem składem pociągu, w wagonie opatrzonym znakiem firmowym HCP.  

JBZ

***

     /…/ To dzięki czarodziejowi Czasowi powieść Manna zyskuje głębię i „nadperspektywę.” Myślę, że nie tylko dla mnie podjęta  przez autora próba  opisania Czasu przynosi efekt ciekawszy niż charakterystyki osób składających się na wyizolowaną społeczność położonego na Czarodziejskiej górze sanatorium Berghof w szwajcarskim Davos.  One są raczej spersonifikowanymi nośnikami postaw, idei, narodowości…. Ponadto, niemal wszystkie postacie z dalszych planów wyposażył Mann w jakiś indywidualny rys lub cechę, które działają jak identyfikatory i w każdym kolejnym „wejściu”  bohatera – przywołuje je. O pani Stöhr na przykład zawsze przypomni, że niekulturalna i nietaktowna w obyciu. Niektórzy nawet w nazwiskach noszą informację, np. o swym temperamencie (Kławdia Chauchat) czy o przekonaniach i sympatiach politycznych jak Settembrini.  Mann nie opisuje a tworzy portrety psychologiczne, prezentując reakcje swych postaci na rzeczywistość. Taki sposób, chociaż trudniejszy w odbiorze, jest funkcjonalny i zharmonizowany z zamierzonym przedstawieniem portretu epoki u jej schyłku w pierwszej dekadzie XX wieku.  Odsłania on symptomy dekadencji – zachwianie  obowiązujących wartości, znudzenie i poszukiwanie nowych przyjemności, dążenie do zmiany, ścieranie się nurtów filozoficznych i politycznych (wolnomularz Settembrini contra jezuicki neofita Naphta) . W sumie to, co zdawało się być schematyczne i płaskie, okazało się głębokie, umożliwiające wnikliwą ocenę dekadencji zbiorowości.   

Ten bezosobowy bohater  C z a s  to czarnoksiężnik, który górę czyni czarodziejską. Ale czarnoksiężnik wywiedziony nie tyle z baśni, co z teorii względności. /…/

/fragment :  Widnokręgi – Wyjdź z bańki, Biblioteka ReWirów, Poznań 2024 wydanie II – Zofii Grabowskiej-Andrijew